Po co nam prezydent?

Stać na straży konstytucji, czyli prawa to najważniejszy obowiązek prezydenta. Prezydent jest również odpowiedzialny za przestrzeganie swobód obywatelskich, tworzenie w imieniu obywateli i dla obywateli spójnego, zrozumiałego prawa. Skoro obywatel ma przestrzegać prawa, musi ono być jednoznaczne, transparentne i zrozumiałe. Prezydent po to jest wybierany przez wszystkich obywateli, aby w ich imieniu pilnował rządu i parlamentu, by nie tworzyli złego prawa. Jeśli prezydent widzi, że tworzone jest złe prawo, to jego obowiązkiem jest je zawetować.




To jest najważniejsza rola prezydenta. Często zasłania się ową rolę dodatkowymi działaniami, które premier Tusk nazywa “pilnowaniem żyrandola”, czy też, jak wolą inni, dublowaniem rządu. Oczywiście trudno w tych pozostałych kwestiach odmówić panu premierowi części racji. Na przykład samo pojęcie “zwierzchnictwa” nasuwa już wiele wątpliwości.

Art. 146 konstytucji mówi jasno, że politykę wewnętrzną i zagraniczną prowadzi Rada Ministrów, w szczególności zaś zapewnia bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne państwa.

Wydaje się, iż wszystko jest jasno określone, a jednak w tym miejscu pojawia się “żyrandol” w postaci art. 134, który tylko pozornie w kwestii obronności daje władzę prezydentowi:

Art.134, pkt 2: “W czasie pokoju Prezydent Rzeczypospolitej sprawuje zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi za pośrednictwem Ministra Obrony Narodowej”.
Bez pośrednictwa ministra, (czytaj:decyzji premiera i ministra), rola prezydenta jest trudna do określenia. Możemy mówić jedynie najwyżej o wojnie kompetencyjnej między pałacami, a nie realnej władzy.

Art.134, pkt 4: “Na czas wojny Prezydent, (i uwaga!) na wniosek Prezesa Rady Ministrów, mianuje Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych.”
Czyli znowu tzw.“żyrandol” - jeśli premier nie wystąpi z wnioskiem, kogo mianować, to prezydent nie może sam nikogo powołać.

Dalej, pkt 5: prezydent (uwaga!) na wniosek ministra obrony nadaje określone w ustawach stopnie wojskowe.
Tym samym nawet stopnia wojskowego prezydent nie może nadać, jeżeli z takim wnioskiem nie zwróci się minister obrony.

Podsumowując - trudno nie zgodzić się z premierem Tuskiem, że w zakresie realnej władzy nad Siłami Zbrojnymi prezydent “pilnuje żyrandola”, a rządzi premier i minister obrony, chociaż przy okazji defilad obywatel może mieć wrażenie, iż jest inaczej.

Nie jest także jednoznacznie określona rola prezydenta w przypadku polityki zagranicznej, którą według art. 146 prowadzi Rada Ministrów.

Czy to wszystko oznacza, że prezydent jest nam niepotrzebny?
Otóż jest wręcz niezbędny w celu ochrony obywateli przed tworzeniem złego prawa przez rząd i parlament.

Trudno określić, jak do tego doszło, iż prezydent jest bardziej kojarzony z funkcjami, na które ma mały wpływ, a najważniejsza funkcja dla obywateli i realna władza prezydenta w postaci weta jest deprecjonowana.

Prezydent powinien być wolny od wpływów partii rządzącej - uzależniony od partii ma utrudnioną rolę bezstronnego reprezentanta obywateli i trudno mu przeciwstawiać się parlamentowi i rządowi, gdy tworzą złe prawo.
Jeżeli prezydent chce wymóc na ministrze obrony jakiekolwiek działanie (bo bez pośrednictwa ministra jest ono niemożliwe), to trudniej jest mu zachować obiektywizm przy ocenie aktu prawnego, na którym zależy rządowi.

Stać na straży prawa dla obywateli, kontrolować w tym zakresie rząd i parlament poprzez weto, stosowane wobec złego prawa, to najważniejszy obowiązek prezydenta. Dlatego też prezydent jest wybierany przez wszystkich. Nie powinien być uwikłany w partię, zwłaszcza rządzącą, bo wówczas istnieje ryzyko, iż kontrola ustaw może być fikcją.

Wszyscy powinni zastanowić się nad zmianą konstytucji - czy nie warto zostawić prezydentowi jedynie nadzoru nad prawem, z kolei funkcje dublowane przez rząd lub realizowane za pośrednictwem ministra, podległego premierowi - wycofać.
Tego typu swoista “dwuwładza” może rozpraszać odpowiedzialność i utrudniać obiektywne ocenianie stanowionego prawa dla obywateli.
Trwa ładowanie komentarzy...